środa, 9 maja 2012

Nie tylko dla młodzieży - "Igrzyska śmierci"

Do "Igrzysk śmierci" nastawiono mnie bardzo negatywnie. Powiedziano, że to powieść, w której wszystkie wartości zostają odwrócone. Nie ma w niej - według autorki tej opinii - walki, która powinna bronić jakiś wartości, nie ma zmagań ze złem, nie ma kodeksu etycznego, jest natomiast tępe, szokujące mordowanie dla krwi i sensacji. Obchodziłam zatem ten tekst szerokim łukiem, bo po pierwsze na obserwowaniu bezmyślnej rzezi mi nie zależy, po drugie po fantastykę raczej nie sięgam, po trzecie - rzecz cała napisana została rzekomo dla młodzieży, którą niestety jakiś czas temu przestałam być.
Z wielkim zaskoczeniem zatem obserwowałam życie tej książki na blogach. Przede wszystkim została ona pochlebnie zrecenzowana przez autorkę "Miasta książek" (które od dawna jest dla mnie jednym z drogowskazów w świecie lektur) oraz doczekała się uznania na kartach innych ciekawych blogów. Postanowiłam zatem sama wyrobić sobie opinię i po książkę jednak sięgnęłam.
Sięgnęłam i przepadłam na wiele godzin, z krótką przerwą na wyjście do pracy. Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z opinią, że jest to powieść niezmiernie interesująca, wciągająca bez reszty i całkiem nieźle napisana. Pomysł nie jest wprawdzie nowy, bowiem kłania nam się i mit o Tezeuszu, i Orwell, i "Władcy much" Goldinga, niemniej jednak czytałam z ogromnym zaciekawieniem.
Dla mnie osobiście troszkę za dużo było tu jednak intensywnych działań, przygody, oszałamiającego biegu wydarzeń. Zakończenie w którymś momencie również stało się dość przewidywalne, a rozwiązywanie pewnych problemów - zbyt proste. Dlatego raczej nie palę się do sięgania już teraz zaraz natychmiast po część kolejną, chyba, że ktoś mnie przekona, iż w następnym tomie autorka bardziej skupiła się na tym, co w pierwszym było najdoskonalsze: dokładniejszym przedstawieniu REALIÓW życia Panem i Kapitolu. Marzy mi się możliwość głębszego prześledzenia przemyśleń, uczuć, motywów postępowania bohaterów.
Zdaję sobie jednak sprawę, że "Igrzyska..." to cykl dla młodzieży, która lubi, gdy wydarzenia pędzą bezustannie. Ja z kolei cenię powieści problematyczne, gdy bohater staje przed niecodziennym wyborem, dramatyczną decyzją, następuje coś nieoczekiwanego w jego życiu emocjonalnym, a potem rzecz cała jest drobiazgowo przedstawiana w formie niedomówień, pytań, aluzji, zagadek, tak by umysł pracował na pełnych obrotach. Dramatyczny wybór i niecodzienna sytuacja oczywiście w "Igrzyskach..." występują, jak najbardziej, początek pod tym względem jest doskonały, ale potem to co w książkach pociąga mnie najbardziej - zostaje porwane przez rwący potok przygód.
Świetny jest język tej powieści: prosty, jasny a jednak na wysokim poziomie. Świat przedstawiony wykreowany został rewelacyjnie, z najdrobniejszymi szczegółami. Narratorka da się lubić, choć niekiedy wydawała mi się mało  prawdopodobna psychologicznie, zwłaszcza w kwestiach swego życia uczuciowego.
A co do sprawy wartości: ależ one są jak najkonsekwentniej rozpisane. Bohaterowie starają się działać sprawiedliwie, cenią przyjaźń, miłość, szczerość, nienawidzą zakłamania, stają w swojej obronie,okazują wdzięczność. Jeśli dochodzi do zbrodni, to zawsze wiąże się ona z potężnymi wyrzutami sumienia, żalem i postaci decydują się na nią dopiero w absolutnej ostateczności. Nikt tu nie krzywdzi z rozmysłem, a jeśli to czyni zostaje natychmiast napiętnowany, staje się czarnym charakterem.
Słowem: "Igrzyska..." to dobra, naprawdę dobra powieść, nie tylko dla młodzieży, ale i dla dorosłych, którzy lubią być porwani przez szalejący nurt wydarzeń i oszołomieni przygodą. Niezmiernie dużo się tutaj dzieje, a system wartości wyznawany przez bohaterów jest jasny, klarowny i niepodlegający żadnym wątpliwościom.
Młodzież POWINNA przeczytać "Igrzyska...", by mieć świadomość, że niesieni na fali wszechobecnego konsumpcjonizmu i taniej sensacji sami możemy stać się mieszkańcami Panem.
Przed totalitaryzmem ostrzegał Orwell, teraz ostrzega Collins. I wcale nie robi tego źle.

3 komentarze :

  1. O nie, robi to świetnie!! Ja wciąż jestem pod sporym wrażeniem - sama wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przeczytam :)
    Pozdrawiam z Tulipanowa!
    [tulipanowo.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za recenzję. Wzięłam "Igrzyska śmierci" do poczytania w podróży i nie żałuję. A postać głównej bohaterki nawet mi się spodobała - mi się wydaje autentyczna. Nie jest wszechwiedząca, nieomylna czy idealna. Stara się być dobra - na tyle na ile pozwalają jej okoliczności i świat w którym żyje, jednocześnie potrafi się zbuntować, ma "charakterek". Do tego wartka akcja i prosty język - dobrze się czytało tą książkę.
    Pozdrawiam
    MB&Ofelia

    OdpowiedzUsuń