środa, 8 stycznia 2014

"Uwięziona królowa" Philippy Gregory

"Uwięziona królowa" - rzecz o Marii Stuart - to jedna z tych książek, po przeczytaniu których tęskni się za bohaterami i odczuwa dziwną przykrość na myśl, że powieść dobiegła końca. Co znamienne - mimo, iż znamy historię głównej postaci, mimo iż wiemy, jak potoczyły się jej losy i w jaki sposób rzecz cała się zakończy, emocje szarpią nami do ostatniej strony. Niezmiernie lubię powieści Gregory, zwłaszcza cykl tudorowski. O wiele bardziej niż ten opowiadający o Wojnie Dwóch Róż. W obydwu jednak powtarza się to samo, jakże cenne zjawisko - plejada dalekich od szablonowości, niezwykle oryginalnych i niejednoznacznie nakreślonych charakterów. Żadna postać nie jest podobna do innej. Żadna nie jest czarno-biała. Żaden schemat nie został powielony. Z każdym bohaterem można się zżyć, bowiem każdy jest pełen pasji, sprzeczności, każdy pozostaje tak bardzo indywidualny i prawdziwy. Świetna powieść, jedna z najlepszych w obydwu cyklach. Oby tylko autorce nie przyszło do głowy odpoczywać. ;) Gdybym wreszcie przekonała się do czytników e-booków, zapewne już ściągałabym "Córkę twórcy królów", nie czekając do jutra.

0 komentarze :

Prześlij komentarz