środa, 5 marca 2014

Mój przyjaciel Kindle, czyli jak poskramiam mity.

Nad kupnem czytnika zastanawiałam się ponad dwa lata. Wreszcie, przydźwigawszy po raz kolejny do pracy opasłe tomiszcze tylko po to, by przeczytać podczas przerwy ostatnie 20 stron - zdecydowałam się. Kupiłam ów cienki, niewielki ekranik i teraz - po miesiącu - zgoła żyć bez niego nie umiem. Ponieważ sama bardzo długo nie potrafiłam zdecydować się na owo cudo, pomyślałam sobie, że wypunktuję kilka informacji, które być może pomogą komuś w podjęciu decyzji.

GDZIE WYBIERAĆ, JAK WYBIERAĆ.

Jako osoba bardzo niezdecydowana w temacie i mocno wątpiąca w to, czy czytnik przypadnie mi do gustu, zdecydowałam się na zwykły, tani model Kindle 5 Classic, bez reklam, z wi-fi, pomagającym ściągać książki bezpośrednio na kindla, oraz z ekranem w technologii e-ink, który będzie imitował papier i zapobiegnie przemęczaniu wzroku.

W wyborze czytnika niezastąpiona jest strona: www.swiatczytnikow.pl , na której odnajdziemy tabele, porównania, dokładne zdjęcia, a w przyszłości - gdy nowe cudo już nami zawładnie - codzienną relację z e-bookowych promocji dnia. Tym sposobem wpadniemy w nałóg czytania, kupowania, bezkrwawego polowania i oszczędzania na pozostałych sferach życia. ;)

GDZIE KUPOWAĆ E-BOOKI I CZY NAPRAWDĘ SĄ ONE TAŃSZE?

Tak. Są tańsze. Są o wiele tańsze pod warunkiem, że nie przykleimy się kurczowo do stron wielkich sieci księgarskich. Posiadam czytnik od miesiąca i nie przypominam sobie, bym kupiła książki droższe niż 20 zł. Jeżeli macie upatrzony tekst, proponuję skorzystać sobie ze strony: www.upolujebooka.pl , która określi nam, w jakiej księgarni internetowej daną książkę znajdziemy najtaniej. A księgarni z tanimi e-bookami jest całe mnóstwo. Co więcej, organizują one rozmaite jednodniowe lub nawet kilkugodzinne promocje, gdzie doskonałą literaturę można nabyć za grosze.
Ja zdecydowanie najbardziej polubiłam księgarnie "virtualo", "publio", "koobe" i "woblink".
Ściąganie e-booka jest zwodniczo proste. Rejestrujemy się, kupujemy tekst, portal przekierowuje nas na stronę banku i po zaksięgowaniu wpłaty przez księgarnię (co następuje zwykle po kilkunastu sekundach) znajdujemy książkę na naszej półce księgarnianej. Taką półkę otrzymujemy zaraz po rejestracji. Stąd w dowolnym momencie możemy ściągnąć książkę na komputer lub bezpośrednio na czytnik.

Dzięki rozbrajającym promocjom i braku komplikacji przy korzystaniu z księgarni internetowych, przeczytałam w ciągu miesiąca 12 e-booków... W tym kilka nowości.

DLACZEGO CZYTNIK I CO Z PAPIEREM?

Tradycjonaliści kręcą głowami, moi znajomi zaś uważają, że oto ostatni bastion padł. Jak bowiem można było "zdradzić" papier i ten wyjątkowy przedmiot, jakim jest książka? I tu właśnie nadchodzi czas na gromienie mitów.

1. Czytnik oznacza rezygnację z papieru..
Cóż, nie podpisujemy cyrografu i nie oddajemy duszy we władanie elektronicznych sił ciemności, zakazujących nam sięgać po tradycyjny format. Wielu książek po prostu nie ma w formacie e-bookowym, dlatego papier jest, był i będzie niezastąpiony.

2. Czytnik nie pachnie.
Prawda, nie pachnie, ale to już od nas samych zależy, czy wolimy książkę wąchać, czy może jednak ją czytać ;)

3. Czytnik nie jest ładny.
Nieprawda. W skórzanej oprawie wygląda bardzo elegancko. Polecam nabycie solidnej okładki, która ochroni ekran i obudowę przed rozmaitymi wypadkami. Jeśli czytamy dużo i w różnych miejscach, może się zdarzyć, że okładka odda swe życie i zdrowie chroniąc nasz czytnik, jak to się z moją już w pierwszych tygodniach stało. "Kundelek" wypadł mi z rąk i choć sam pozostał bez szwanku okładkę musiałam wymienić. Jest to jednak o wiele prostsze i tańsze niż wymiana czytnika.

4. Nie będę wiedzieć, gdzie czytałam.
Znów nieprawda. Książkę można przy pomocy jednego guziczka otworzyć dokładnie tam, gdzie się ją skończyło. Odpada problem wiecznie gubiących się i żyjących swoim życiem zakładek. I można zaginać elektroniczne rogi! :)

5. Nie będę nic widzieć, bo mała czcionka.
Czcionkę możemy powiększyć sobie do dowolnego rozmiaru (8 opcji na moim czytniku), zmienić jej krój, poszerzyć marginesy i odstępy między wersami.

6. Ciągłe ładowanie jest problemem.
Przy moim intensywnym czytaniu ładowałam baterię raz w ciągu miesiąca. Raz. Podłączyłam kindla do ładowania po 3 tygodniach od zakupu, gdy bateria wyładowała się całkowicie. Przez dwie doby "ostrzegał", że bateria się kończy, więc i zaskoczenia nie było. Teraz nadal mam połowę baterii, a zużywa się ona (przy wersji niepodświetlanej) wyłącznie podczas obracania stron.

A ponadto:

- Dzięki czytnikowi oszczędzamy miejsce. Nie wyobrażam sobie upchnięcia w mojej biblioteczce kilkunastu nowych tomów, a tyle mam już na czytniku.
- Oszczędzamy czas i pieniądze. No, chyba, że wpadniemy w nałóg polowania na promocje. Pomyślcie jednak, ile wówczas przeczytamy.
- Czytamy o wiele więcej: na przystankach, w autobusach, w kolejkach, nie szarpiemy się z wielkimi tomami.
- Czytnik jest lżejszy, mniejszy, wygodniejszy. Nie do przecenienia nawet podczas krótkich podróży.
- E-booki są idealnym rozwiązaniem dla osób mieszkających poza krajem i tęskniących do literatury pisanej w ojczystym języku. Dowolną książkę możemy ściągnąć nawet w środku nocy.

Mam nadzieję, że udało mi się choć troszkę pomóc, a może nawet namówić na ubarwienie sobie życia przy pomocy tego elektronicznego cudeńka. Dziś mija miesiąc, odkąd po raz pierwszy "odpaliłam" swego kundelka i koniecznie muszę przyznać rację mojej znajomej, która twierdzi, że w swej potędze wynalazek ten dorównuje wynalezieniu koła. :D










2 komentarze :

  1. Przeczytałam za pierwszym razem "...wynalezieniu kota" i bardzo się zdziwiłam :)

    Ja się ostatnio nie odrywam od książek Dennisa Lehane'a, jeśli możesz je sobie zaaplikować na swoje cudeńko, to polecam serdecznie:)

    pozdrawiam
    Stała Czytaczka

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie, uważam, że wynalezienie KOTA miało jednak wagę najwyższą. :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń