środa, 23 kwietnia 2014

Północna Droga, cz. II - "Ja jestem Halderd"

Trudno o książki bardziej różne niż część I i II "Północnej Drogi", choć obydwie, moim skromnym zdaniem, są wyjątkowe.
Opowieść o Halderd to pełna niepokoju i mrocznych emocji rzecz o żonie wikinga, której życie - w przeciwieństwie do spokojnej egzystencji Sigrun - od początku naznaczone jest tragedią. Wydana za okrutnika, zakochana w kapłanie nowej religii, traci kolejno pięcioro z sześciorga swych dzieci. Po śmierci męża staje się nie tylko panią na rozległych włościach, ale wręcz jarlem. Zapatrzona w postępowanie kobiet bezwzględnie silnych, walczy o tron dla swego najukochańszego syna, wiedząc, że będzie się to wiązało z wielkim dramatem dwóch rodzin i pozostałych jej dzieci. Bezdyskusyjnie pozostająca przy wierze swych przodków, wnosi niebagatelny wkład w krzewienie chrześcijaństwa na norweskich ziemiach.
Cherezińska po raz kolejny, w atmosferze magii i tajemnicy, mroku i grozy, kreśli losy ludzi niezłomnych.
Utonęłam w jej książkach, w tym barwnym, tętniącym emocjami i dylematami świecie, opisanym językiem niedoścignionym w swej elegancji.
Przede mną "Pasja według Einara" oraz "Trzy młode pieśni". Zakończenie cyklu jawi mi się jako najprawdziwsza czytelnicza przykrość.

0 komentarze :

Prześlij komentarz