sobota, 5 kwietnia 2014

"Poślij chociaż słowo..."

„Poślij chociaż słowo...” to – oparta o obszerną, prywatną korespondencję - opowieść o parze młodych ludzi, którzy czekają aż jedno z nich opuści Gułag.
Nie ma tu wielkich słów, nie ma przysiąg, zapewnień, szumnych deklaracji czy potężnych namiętności. Jest prostota, pragmatyzm, bezdyskusyjne i niezłomne oczekiwanie oraz powtarzająca się każdego dnia, godna prawdziwego podziwu, odwaga.
Czytałam ten tekst powoli, gdyż mimo jego lapidarności i „twardości” (a może właśnie dzięki niej) ładunek emocjonalny niektórych fragmentów był trudny do udźwignięcia. Nie trzeba metaforyzacji, nie trzeba literackiego krzyku, by poruszyć w czytelniku każdy nerw.
Gdyby ktoś na podstawie tej relacji usiłował zdefiniować miłość, musiałby najprawdopodobniej ująć ją w dwa słowa: odwaga i cierpliwość. Nie będę streszczać, na co narażali się bohaterowie, jak wyglądało ich codzienne funkcjonowanie, bo być może ktoś postanowi zajrzeć do książki.
Motto, zaczerpnięte z twórczości Achmatowej, najdokładniej chyba ilustruje sedno rzeczy całej:

"Tę rozłąkę razem z tobą znoszę,
Czarną, trwałą, ciężką tak ogromnie.
Płaczesz? Raczej daj mi rękę, proszę,
I obiecaj we śnie przybyć do mnie.
Góra z górą wszak zejść się nie może…
Już nie spotkam cię we śnie na nowo.
Ale poślij o północnej porze
Przez gwiazd światło chociaż jedno słowo."


Jest to tekst z rodzaju tych, po które nie sięga się dla przyjemności, ale dlatego, że trzeba je przeczytać. Że wypada. Że należy. W ramach poszerzania wiedzy o człowieku i pogłębiania świadomości tego, czym jest człowieczeństwo; jaka niebywała moc w nim drzemie.
Swietłana, Lew oraz ich Przyjaciele przywracają wiarę w człowieka, w to, co w nim najmężniejsze, najbardziej wartościowe. Wraz ze swymi przyjaciółmi, zwykłymi, szarymi ludźmi, pokazują istotę ludzkiej siły, konsekwencji i odwagi . Czytając o ich losach możemy, najzwyczajniej w świecie, wyrazić wdzięczność za podarowaną naukę.

0 komentarze :

Prześlij komentarz