niedziela, 17 sierpnia 2014

"Królowie przeklęci" - tom II.

"Czy naprawdę gniew Boży przemawiał przez usta wielkiego mistrza? Dlaczego przekleństwo dotknęło wszystkich, nie tylko tych wymienionych z imienia, ale każdego, kto był wtedy obecny?
Kiedy zaledwie kilka godzin dzieliło go od jego własnej kaźni, powrócił myślą do kolejnych etapów procesu templariuszy, jakby tam właśnie (...) kryło się ostateczne wyjaśnienie, które należało poznać przed śmiercią."




Filip IV Piękny umiera. O ile on sam był władcą okrutnym, o tyle jego syn jest okrutnym szaleńcem, słabym głupcem, człowiekiem, który niszczy wszystko, czego dotknie. We Francji panuje głód, samowola możnych i urzędników. Dekrety Filipa Pięknego są krok po kroku unieważniane, a kraj pogrąża się w totalnym chaosie.
O władcy nie można powiedzieć nawet tego, że rządzi nieudolnie. Tak naprawdę bowiem - nie rządzi wcale. Jego myśl zaprząta jedynie kwestia unieważnienia małżeństwa, do którego mógłby doprowadzić przychylny dworowi papież. Papieża jednak jak nie było, tak nie ma, bo komuś bardzo zależy na tym, by nie doszło do zwołania konklawe.
Francja pogrąża się w fatalnych skutkach prywatnych sporów i ambicjonalnych dążeń dwóch mężczyzn: królewskiego stryja - Karola Walezjusza oraz największego ministra z czasów Filipa - Enquerranda de Marigny.
Kluczową rolę w spiskach, zdradach i knowaniach odgrywa przebiegły bankier Tolomei, a jednym z najważniejszych narzędzi w rękach spiskowców staje się pozornie zapomniana, uwięziona za cudzołóstwo królowa - Małgorzata Burgundzka.
Pojawia się też list, podyktowany przez rozpacz i desperację, który mógłby zmienić życie kilku osób, gdyby dotarł do właściwego adresata...

"... nagle doznał olśnienia i zrozumiał wszystko. Przekleństwo nie pochodziło od Boga. Jego przyczyna leżała w jego osobie, w jego uczynkach. Była to prawda właściwa wszystkim ludziom i każdej karze. (...) Nawet jeśli jesteśmy karani za fałszywe grzechy, zawsze istnieje prawdziwy powód naszej pokuty. Każdy niesprawiedliwy czyn, nawet jeśli został popełniony w imię sprawiedliwości, niesie z sobą przekleństwo."

O ile pierwszy tom cyklu był po prostu świetny, o tyle tom drugi jest bodaj jeszcze lepszy. Obracamy się w kręgu dobrze znanych postaci, których charaktery są jeszcze bardziej pogłębione, tętniące życiem i emocjami. Mamy też czas poobserwować sobie i podelektować się barwnym światem przedstawionym.
Na krótko przenosimy się do Neapolu. Tam poznajemy nową bohaterkę - Klemencję Węgierską. Sporo wątków pozostaje nierozwiązanych, w zawieszeniu i niejako punkcie kulminacyjnym, co sprawia, że po zamknięciu tomu od razu otwieramy kolejny. Nie ma czasu na spacer i stopniowe żegnanie lata, nie ma czasu na nic ;)
Tym razem zaopatrzyłam się w tom III "na zaś" i niestraszne mi prace konserwujące w bankach.
Chwilowo innych lektur nie przewiduję.

10 komentarzy :

  1. Piękne koty! Chętnie zapoznam się z pierwszym tomem. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za dobre słowo pod adresem kotów. :) A do książki zachęcam całym serduchem. Jak ja mogłam tego nie znać?

    OdpowiedzUsuń
  3. "Królowie przeklęci" to wspaniały cykl. Czytałam go dość dawno temu, ale wspomnienie świetnej lektury pozostaje wciąż żywe. :) Mam nadzieję, że pozostałe części cyklu również przypadną Ci do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypuszczam, że tak. Do kolacji natomiast włączamy serial. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z lat 70-tych XX w. (chyba) czy jest jakiś nowszy?

      Usuń
  5. Z Gerardem Depardieu. Filmweb twierdzi, że to z 2005 roku.

    OdpowiedzUsuń
  6. O. Już drugi tom. Idziesz jak burza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to czytam trzeci...
      Ale tak burzowo jak na "Blogu kulturalnym" to u mnie nigdy nie będzie. ;) ;)
      Agnieszko, czytasz szybciej niźli człowiek zdoła komentarz wpisać.

      Usuń
  7. Ja jeszcze pierwszego tomu nie zaczęłam, a tu już drugi i czytam, że trzeci w trakcie :) Coś czuję, że ten cykl musi być naprawdę porywający :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czwarty leci... I piąty zakupiony.
    Tylko nie wiem, czy pisać o wszystkich, bo nie chcę zanudzać zachwytami. ;)

    OdpowiedzUsuń