czwartek, 7 sierpnia 2014

Moje wielkie czytelnicze wakacje, cz. IV - AFRYKA.

„Kolor jej serca” to mądra, głęboka, utrzymana w chrześcijańskim duchu i wyzbyta jakichkolwiek schematów opowieść o wielkiej przyjaźni w czasach apartheidu. O przyjaźni, wierności, lojalności i determinacji. Napisana bez cienia dydaktyzmu, bez moralizatorstwa, bez szablonów.
Czarnoskóra Ada i biała, zamożna Irlandka, Cathleen, są sobie wyjątkowo bliskie. Cathleen przybywa do Afryki, by wyjść za mąż za człowieka, którego nie kocha i właściwie nie zna. Gdy pod jej dachem rodzi się dziecko służącej, zamożna kobieta zaczyna traktować je na równi z własnymi dziećmi. Bystra, niezmiernie utalentowana muzycznie Ada staje się członkiem jej rodziny, a Cathleen coraz bardziej ceni w niej stoicki spokój, miłość do muzyki, książek i głód wiedzy. Ada, po śmierci matki, lgnie do swej „pani” całym sercem, ta zaś uczy ją czytać, pisać, a przede wszystkim rozwijać umiejętność gry na fortepianie. Czytelnik z chwili na chwilę zżywa się coraz mocniej z dziewczynką, która tak dalece potrafi docenić książki i muzykę. Obserwujemy dorastanie Ady i w pewnym momencie z przyjemnością dostrzegamy, że oto dziecięca narracja przerodziła się w głos prostej, lecz mądrej dojrzałości.
Jednak nie wszyscy w pięknym domu będą przychylni tak ciepłej relacji między panią i służącą. Nie wszystkim będzie zależało na rozwijaniu młodego talentu. Pewnego dnia w Cradock House zagości śmierć, zdrada, kłamstwo, hańba, wreszcie konieczność ucieczki. Gdy apartheid będzie zataczał coraz szersze, krwawe kręgi, załamana Cathleen ruszy na poszukiwania swej zaginionej, czarnoskórej podopiecznej. A kiedy ją odnajdzie, obie będą musiały chronić siebie i … jeszcze kogoś.
Czy wielka przyjaźń, niepodważalna lojalność i głęboka wiara uchronią te kobiety przed aresztowaniem, okrucieństwem i śmiercią? Czy Adzie uda się obronić coraz bardziej posuniętą w latach opiekunkę przed prześladowaniem?
Jak dalece i dlaczego Ada będzie musiała obawiać się nie tylko białych, ale i swoich pobratymców?

Całym sercem zachęcam do tej mądrej, poruszającej lektury. Do odkrywania świata, w którym nic nie jest do końca oczywiste i nic nie jest czarno-białe. Świata pełnego niezrozumienia i walki, ale też piękna, niezłomnej woli i bezgranicznej miłości.

5 komentarzy :

  1. Afryka mnie bardzo fascynuje i chętnie czytam książki, których akcja dzieje się właśnie na tym kontynencie. O tej pozycji jeszcze nie słyszałam, ale z przyjemnością nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam w takim razie Kuki Gallmann "Marzyłam o Afryce". Coś pięknego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę miałam przyjemność czytać i zajmuje ona zaszczytne miejsce na mojej półce. Uważam, ze jest cudna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo się cieszę, że ktoś jeszcze podziela moje zdanie. Warto, naprawdę warto...

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam wiele dobrego na temat tej książki. Tytuł dawno zapisany na mojej liście "must read" ;)

    OdpowiedzUsuń