piątek, 17 października 2014

"Czarne skrzydła"

Obawiałam się tej powieści i jednocześnie bardzo na nią czekałam. Obawiałam się moralizatorstwa, które zepsuje ważny temat i szablonowości, która prędzej spowoduje bunt czytelnika niż obudzi wzruszenie. Szczęśliwie jednak – obawy okazały się płonne.
"Czarne skrzydła" to opowieść o Sarze Grimke, jej siostrze i niewolnicy. Historia dwóch pierwszych kobiet oparta jest na faktach. Siostry Grimke to pierwsze najsławniejsze i jednocześnie najbardziej zniesławione kobiety wypowiadające się w kwestii abolicji. Niewolnica Hetty również jest postacią autentyczną, ale jej historia nie została zbadana i upubliczniona w stopniu tak szerokim, jak nakreśliła to autorka. Wiemy na pewno, że Hetty została podarowana Sarze z okazji jej jedenastych urodzin, że obie dziewczynki połączyła przyjaźń, a fakt, iż czarnoskóre dziecko zostało uprzedmiotowione i stanowiło prezent po raz pierwszy obudził w Sarze bunt przeciwko niewolnictwu.
Poza ogólnie znanymi faktami mamy również w powieści przejmującą historię matki Hetty – Charlotty. Mamy atmosferę kilkupokoleniowej sagi, mamy rozmach, panoramiczność i sporo elementów historycznych.
Jednak szczególnie urzekło mnie w tej powieści to, że bohaterki nie są jednoznaczne, że błądzą. Przez wiele lat Sara i jej siostra głównie hamletyzują i mimo wielkich postanowień nie potrafią zdobyć się na jednoznaczne działanie. Zadają pytania, przeżywają rozterki, rezygnują, poddają się i poszukują. Dzięki temu są nam bliskie, ludzkie, niewyidealizowane. Łatwiej je zrozumieć, łatwiej współczuć.
Czarnoskórzy bohaterowie również nie są idealni. Czytelnik ma przed sobą obraz grupy ludzi, którzy popełniają te same błędy, targają nimi te same emocje i wątpliwości. Różni ich jedynie kolor skóry. Teoretycznie to, o czym piszę powinno być oczywiste, ale w świecie literatury jednak nie jest. W uwielbianej przez rzesze czytelników powieści "Zabić drozda" biały człowiek jest skrajnie zły, a ciemnoskóry - kryształowo idealny. Takie przedstawianie świata do mnie nie przemawia, nie potrafię utożsamić się z tak wykreowanymi bohaterami, rodzi się we mnie pewien bunt.
W "Czarnych skrzydłach" nie ma odstręczającego moralizatorstwa, nie ma dydaktyzmu, a nauka jaka z niej płynie zostaje podana niepostrzeżenie. I to właśnie czyni tę powieść naprawdę wartościową.

5 komentarzy :

  1. Bardzo chcę przeczytać tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się naprawdę ciekawe. Lubię książki oparte na faktach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo popularna książka ostatnio.. i ja mam zamiar ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo zwróciła moją uwagę już od pierwszego momentu, gdy o niej przeczytałam. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać prędzej, niż później ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już wiele opinii na temat tej pozycji. Jednak nadal byłam do niej trochę sceptycznie nastawiona. Nie byłam pewna czy to lektura w moim guście. Teraz już wiem, że mogę dać jej szansę.

    OdpowiedzUsuń