środa, 31 grudnia 2014

Książka Roku 2014

Zdradzę Wam, że ten post był napisany już kilka dni temu i czekał sobie spokojnie aż do dziś.
W tym roku bowiem, podobnie jak w roku minionym, z wyborem najciekawszej, najbardziej poruszającej i interesującej Książki nie miałam najmniejszych problemów. Rzecz cała była oczywista niczym ostateczne zwycięstwo Władzia i dotyczyła tekstu tak wzruszającego i fascynującego jak wzruszająca i fascynująca jest historia naszego pięknego kraju.

Panie i Panowie, zaskoczenia nie ma. Zwycięstwo znów wędruje do rąk Jakuba Świnki. A autorce zwycięskiej powieści dziękuję za wzruszenia, za dumę, za radość, za zawarcie w obydwu Koronach wszystkiego, co literatura dać nam może.


O innych książkach, które wywarły na mnie największe wrażenie w minionym roku można poczytać TUTAJ.

Rozmyślałam troszkę nad noworocznymi postanowieniami, których nigdy właściwie nie robię. Może to błąd? Może, gdyby były poczynione i spisane, łatwiej byłoby się z nich wywiązać?
Cztery postanowienia, czy też wyzwania krążą mi po głowie.

1. W dalszym ciągu starać się przeczytać jedną książkę tygodniowo wyłącznie dla własnej rozrywki i korzyści. Dotąd się udawało, nawet w nadmiarze, ale mam wrażenie, że od jesieni przybędzie mi obowiązkowych lektur. Cieszy mnie to, a jednocześnie uświadamia, że trzeba będzie również szczególnie zadbać o rozwój własny - patrz zatem punkt nr 2. ;)
2. Czytać więcej pisarzy nagrodzonych, szczególnie Noblem czy Bookerem, bowiem te nagrody postrzegam jako najbardziej uniwersalne. Mam pewne braki, które trzeba nadrobić. Pokuszę się chyba o akcję "Czas z noblistą".
3. Dodawać choćby króciutką recenzję do każdej przeczytanej książki. Dotąd to zaniedbywałam i znajomi się skarżą, że pod pewnymi tytułami nic się nie otwiera. Składam zatem samokrytykę i solennie obiecuję uzupełniać systematycznie.
4. I wreszcie punkt ostatni, najtrudniejszy z racji mego nieuleczalnego domatorstwa - wyjechać do kraju, z którym jestem mocno czytelniczo związana. Mojemu mężowi marzy się wycieczka śladami Kurta Wallandera, ja zaś bezustannie myślę o Szkocji lub Anglii. Trzeba się ruszyć, koniec, kropka. Czytanie - jak powszechnie wiadomo - bardzo szkodzi!! ;)

Jeszcze raz dziękuję Wam za odwiedziny. Zaskakują mnie statystyki - w normalne dni, gdy nie publikuję żadnej notki, blog odnotowuje nawet setkę wejść. Cieszę się, zwłaszcza dlatego, że nie promowałam bloga w żadnych konkursach, nie współpracuję z wydawcami czy wielkimi portalami, nie stawiam na nowości, a w wyborze lektury kieruję się jedynie własnym "chciejstwem". I tak pozostanie.
Marzyłaby mi się jeszcze tylko większa ilość komentarzy, najlepiej takich, które mówią, że czymś udało się Was zarazić. :)

Pozdrawiam i udanego startu w Nowy Czytelniczy Rok Wam życzę.

U mnie poprzeczka ustawiona wysoko. W tej chwili czytam "Profesora Stonera", potem "Perełkę" Modiano, a dalej to już będzie śnieg, zima, zawieje i wielka historia... Sami zresztą zobaczycie.

4 komentarze :

  1. Coś czuję, że "Niewidzialna korona" będzie musiała szybko pojawić się w moich rękach skoro zaliczyła takie wyróżnienie :)
    Życzę szczęśliwego Nowego Roku i aby wszystkie postanowienia zostały spełnione :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję najserdeczniej!
    Tobie również wszystkiego radosnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytało się tej książki. Może kiedyś spróbuję ;)
    http://zapomniany-szept.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cherezińska jest znakomitą pisarką, a Twój post tylko to potwierdza :)

    OdpowiedzUsuń