niedziela, 11 stycznia 2015

A tymczasem, borem, lasem... "Winter is coming" ;)

Klątwa Drugiego Tomu na szczęście przebrzmiała i tom III znów porwał mnie bez reszty. Marzy mi się tylko porządna śnieżyca za oknem, nie ma bowiem przyjemniejszej pory na czytanie o Murze, Dzikich i Innych niźli głęboka zima. Czas się chwilowo zatrzymał, nie ma już tylu wędrówek, Arya wprawdzie nadal ucieka, a Daenerys płynie po dziedzictwo, ale cała reszta utkwiła wreszcie w mniej lub bardziej swoich zamkach i knuje, zdradza, żeni się, kocha i oszukuje. Za Murem pojawili się Inni i sieją spustoszenie, Sam musi wreszcie stanąć na wysokości zadania i wykazać się wolą walki i życia, Jon wpadł w pułapkę bez wyjścia i to chyba na dosyć długo, a opisy wszystkich ich zmagań jak zwykle pozostają rewelacyjne.
Jedyne, co mi w cyklu Martina przeszkadza, to słaby szkielet fabularny, fakt, że nie wiemy, ku czemu to wszystko zmierza. Ale ten świat, ta atmosfera, emocje, drobiazgowość i wnikliwość! Cudności, cudności...
Nawet jeśli kogoś zraził tom II, radziłabym przeprosić się z cyklem :)

2 komentarze :

  1. Ależ jak zraził, co zraził! To się czyta! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Się czyta! Kurczę, właśnie się zakupiło kolejny tom, choć stosik rośnie i rosnie...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń