środa, 11 lutego 2015

"Dotyk" - doskonała opowieść na zimowy czas.



"Dotyk" to powieść, która daje pewność, że nie ma niczego piękniejszego, niczego bardziej wartościowego wśród dzieł ludzkiego umysłu niż pismo i literatura. To tekst płynący powoli, ale oczarowujący, biorący całkowicie w swe posiadanie, kołyszący i hipnotyzujący. Takie książki kocha się bez granic. Na takie się czeka. Do takich się wraca i chce się nimi dzielić.

Sawgamet to miasteczko istniejące w kanadyjskiej głuszy. Inne niż wszystkie. Założone przez jednego człowieka (uciekiniera z sierocińca) na miejscu, które wybrał jego pies. Zrodzone po trosze pod wpływem impulsu, po trosze za sprawą magii i mitologii, czaru tych dzikich, niedostępnych terenów.
U podwalin jego funcjonowania leży wydobywanie złota oraz ścinanie, obrabianie i spławianie drewna. Ludzie żyją tu odcięci od świata nieprzebraną puszczą, a rytm ich życia wyznaczają zimy – niezwykłe, straszliwe, długie, przepiękne i zdradliwe, baśniowe i niosące śmierć.
Pewnego dnia do miasteczka przybywa, po trzydziestu latach nieobecności, pastor Stephen. Czuwając przy łożu konającej matki snuje on, przepełnioną licznymi dygresjami, oszczędną w słowach, lecz wielce emocjonującą opowieść o losach trzech bliskich mu mężczyzn: dziada (założyciela Sawgamet), ojca Pierra i ojczyma Earla. Każde istotne wydarzenie związane jest z dwiema kluczowymi sprawami: bezgraniczną miłością i bezlitosną zimą. Miłość i zima, namiętność i tragedia, wiara i mitologia, naturalizm i magia przeplatają się i składają na cudownie harmonijną melodię. Zimy i namiętności sprawiają, że człowiek decyduje się na działania skrajne, nieludzkie. Bohaterowie błądzą nie tylko w śnieżnej zawierusze, ale też wśród własnych decyzji. Poszukują tych, którzy pozornie nie mogą już być odnalezieni. Kluczą między rozmaitymi decyzjami. Ale – nigdy nie rezygnują.
Zimy w Sawgamet rozpoczynają się nagle, atakują niemal bez zapowiedzi. Bohaterowie kąpią się w rzece, by już po chwili strząsać z siebie śnieg i zamarzać, płynąc łodzią do domu. Gdy rozpoczyna się zawieja, stawiają w oknach latarnie, by - wychodząc po drewno do stojącej w pobliżu szopy - nie zgubić się i nie umrzeć w śniegach. Od drzwi do składu drewna drążą śnieżne tunele, przecierają je mokrymi tkaninami i tworzą tym samym baśniowe ciągi, na ścianach których latarnie tworzą świetliste refleksy.
Zima decyduje tutaj o wszystkim. Jest pięknem i katorgą. W śnieżnych zawiejach natknąć się można na groźne postacie z pradawnych wierzeń, które albo atakują znienacka, albo mamią, wabią, kuszą, by zabić w przerażający sposób. Sen łączy się z jawą, zacierają się granice między tym co realne, a tym co mityczne. 
Gdy człowiek umiera, spoczywa na lodzie aż do wiosny, zwłoki topielców natomiast tkwią pod lodową taflą do roztopów, stanowiąc element otoczenia, naturalny i codzienny. Jak sama śmierć.
Ale jest coś, co podczas najsroższych mrozów rozgrzewa, roztapia i sprawia, że człowiek potrafi trwać, żyć, ma swój cel – to miłość. Do żon, dzieci, ojców. Im mroźniej na świecie, tym większą rolę odgrywa dotyk. Jest czarem najsilniejszym ze wszystkich, ośrodkiem wszelkich dążeń, ostoją i opoką. Dotykać się, przytulać, obejmować, okazywać swoje przywiązanie – tego pragną ludzie, bo to pozwala im stawiać czoła zimie. Miłość zwycięża zimę i śmierć, a ukochanych zmarłych można odnaleźć, gdy się wystarczająco w to wierzy. Dotyk to zaklęcie, które sprawia, że zima w przyrodzie, zima determinująca każdy gest – nigdy nie dotyka serca.

Moja ocena: 6/6



Zdjęcia: (pl.gde-fon.com) (tapeciarnia.pl)

Moja ocena: 6/6

7 komentarzy :

  1. Bo jest ciekawe. Ale, ale - teraz czytam rzecz jeszcze lepszą: "A lasy wiecznie spiewają". Ma ok. 600 stron, zatem na recenzję zapraszam za jakiś czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę przeczytać "Dotyk", ale nie ma w mojej bibliotece. Uwielbiam takie książki, dziejące się w głuszy, zimnie, niepokojące... Moim faworytem jest w tej kategorii "Dostatek" Crummeya, który był niesamowity. Natomiast "A lasy..." są na mojej liście do wypożyczenia. Czekam więc na recenzję, a jeśli możesz coś polecić w podobnym klimacie, to będę szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, na "Dostatek" też poluję. Moniu, "Dotyk" był ostatnio w Matrasie. Na pewno można kupić w Merlinie. Chyba, że wolisz wypożyczyć - to może być rzeczywiście kłopot.

    W podobnym klimacie - pustki, wichry, kraj świata - pisane są thrillery Petera Maya. "Czarny dom" i "Człowiek w wyspy Lewis". Są naprawdę doskonałe, bo opisują obyczajowość mieszkańców Hebrydów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodzi, dobrze powiedziane "pustki, wichry, kraj świata" - dokładnie to mam na myśli, więc Petera Maya poszukam. A może warto "Dotyk" zakupić, jeśli wydaje się taki świetny... dziękuję za podpowiedzi i naprawdę polecam "Dostatek", to najlepsza książka na mojej liście 2014 :)

      Usuń
  4. I jeszcze jedno - "A lasy..." zapowiadają się bodaj jeszcze lepiej niż "Dotyk". Tylko na recenzję trzeba będzie poczekać, bo to olbrzymia rzecz. Mam dwa tomy w jednym i zamierzam łyknąć całość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie! Rozejrzę się za lekturą, na pewno! ;)

    OdpowiedzUsuń