środa, 4 lutego 2015

"Meczet Notre Dame" - pierwsze wrażenia...

Dzisiejsza notka nie będzie recenzją, bo tak naprawdę zagłębiam się w "Meczet..." zaledwie od kilku godzin. Jednak uczucia, jakie mi towarzyszą po prostu muszą znaleźć ujście.
Powieść Czudinovej jest przerażająca, przytłaczająca i tak prawdopodobna, że człowiek odnosi wrażenie, iż przedstawiona tu rzeczywistość niebawem zaistnieje w każdym swym szczególe.
Jednocześnie obraz naszego kraju, wykreowany przez autorkę, Rosjankę, aż ściska za gardło, tak bardzo jest pozytywny, krzepiący, niosący nadzieję.

Jesteśmy bowiem we Francji, w roku 2048. Katedra Notre Dame została zamieniona na meczet Al Frankoni. Wszyscy, którzy oparli się islamowi zostali zepchnięci do gett, ostatni chrześcijanie ukrywają się w bunkrach, katakumbach, podziemiach. Europa została bez reszty opanowana przez islam, a w miejscu Bazyliki Św. Piotra istnieje wielkie wysypisko śmieci...
Pada tu mnóstwo mocnych słów, którym trudno odmówić słuszności. Autorka - operując przecież fikcją literacką - nie pozostawia złudzeń. Mrozi swą chłodną kalkulacją. Jej głos brzmi śmiertelnie poważnie. Roztacza przed nami sugestywny obraz Europy, która pompowała własne ego, bawiąc się w "oświeconych humanistów", a dziś wszelkie dobra jej kultury, tradycja, styl życia, systemy wartości legły w gruzach.
Choć... nie wszędzie. Opiera się góra Athos, oparła się Polska...

Miałam zamiar przytoczyć Wam kilka cytatów, ale doszłam do wniosku, że wyrwane z kontekstu stracą na sile i znaczeniu.
Powiem tylko tyle: to lektura absolutnie obowiązkowa każdego Europejczyka (choć podobno zakazana we Francji). Cóż, o cenzurze też jest w niej sporo. Najtrudniejsze do zniesienia jest chyba to, że obserwujący świat i niezachłyśnięty modnymi hasłami czytelnik - nie będzie zaskoczony. Będzie wstrząśnięty, ale zdziwienie raczej nie będzie mu towarzyszyć.

_______________________________

A teraz coś lżejszego. Od wczoraj czekają na Was dwie drobne nagrody konkursowe. Przypominam o naszej zabawie.

6 komentarzy :

  1. Jestem tu pierwszy raz dzięki temu, że wypatrzyłam komentarz w Papierowym domu i jestem niezmiernie zadowolona, że tu trafiłam.
    Jestem pełna obaw o los Europy i Polski w związku z jej islamizacją i odchodzeniem od korzeni chrześcijańskich więc ta książka bardzo mnie zainteresowała.

    Oby to nie była wizja prorocza....

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby, choć w trudno w to uwierzyć po przeczytaniu. Niezależnie jednak od smutnych treści - cieszę się, że tu trafiłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie cieszy odkryte kolejne interesujące miejsce w blogosferze...gdzie się nie tylko recenzuje...

      Usuń
  3. Blogspot robi mi kawały i wkleja dwukrotnie ten sam komentarz. Hmmm, dotykasz ważnej sprawy - mam wrażenie, że ten blog recenzjami stoi i nie wiem, jak to zmienić. Boję się trochę, że inne teksty będą nieciekawe, choć słyszałam niejednokrotnie, że ludzie lubią poczytać nie tylko o opiniach względem książek. Przymierzam się do niewielkich zmian, zobaczymy, co z tego wyniknie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blogspot potrafi wiele....czasem nerwów nawet napsuć...
      Chodziło mi o recenzje książek pozyskanych do recenzji......nie widzę byś komukolwiek za książki dziękowała to znaczy, że czytasz i prezentujesz swoje wrażenia.....stąd i książki są różne, a nie tylko nowości....
      To akurat mnie przyciąga ....

      Usuń
  4. Nie, nie współpracuję z wydawnictwami. Trzy książki zrecenzowałam dla biblionetki, ale wycofałam się z tego, bo chcę czytać dokładnie to, na co w danym momencie mam ochotę. A nie zawsze mam ochotę na nowości, nie zawsze mogę zmieścić się w danym przedziale czasowym. Zdarza się, że w ciągu jednego tygodnia przeczytam trzy książki, ale potem - w wyniku zawodowych obowiązków - nie zaglądam do niczego przez tydzień. ;) Chyba wolę mniejszą liczbę czytelników, którzy będą zaglądać tu po prostu dlatego, że lubią, a nie dlatego, że szukają wyłącznie nowości.

    OdpowiedzUsuń