piątek, 6 lutego 2015

O "Meczecie..." raz jeszcze.


Skończyłam. Wzruszyłam się.
I doszłam do wniosku, że absolutnie nie przemawia do mnie napotkana gdzieś opinia, jakoby powieść ta nawoływała do nietolerancji, agresji, zemsty. Wręcz przeciwnie - niejednokrotnie padają w niej słowa dowodzące, że zemsta i agresja oraz walka dla samej walki to niskie, bezcelowe, płytkie elementy bytu. Człowiek ogarnięty żądzą zemsty, to człowiek pusty i nieszczęśliwy

"Sophie miała rację - normalny człowiek nie znajduje w zemście ani spełnienia, ani satysfakcji. Nie rozumiał tego wcześniej, ale jego dusza to wiedziała. Przyszedł tutaj po to, żeby ramię w ramię dzielić ciężar walki z narodem, który niegdyś wyrządził krzywdę jego narodowi, ale który teraz cierpiał równie mocno. Przyszedł tutaj, żeby być razem z tymi, którym wybaczył".

"Meczet..." jest powieścią o wybaczaniu, lub próbach wybaczania, w wymiarze prywatnym oraz narodowym. Ale przede wszystkim jest to twarde i bezkompromisowe ostrzeżenie przed złym pojmowaniem tolerancji, multikulturowości, przed poprawnością polityczną, przed hurra-optymistycznym otwieraniem ramion względem obcej cywilizacji przy jednoczesnym wykpiwaniu wartości religii chrześcijańskiej i odżegnywaniu się od własnego dziedzictwa kulturowego.

"Islam nie może nie atakować, dlatego że bardzo potrzebuje nam coś odebrać" - pisze autorka w posłowiu, które polecam szczególnie - "Co zabawne, w rzeczywistości z moimi prognozami zgadzają się nawet sami muzułmanie. Tak na przykład generał Gajdar Dżemal, który nie zadaje sobie nawet trudu, by ukryć swoje nadzieje na totalną islamizację Rosji, obwieszcza...".
Co obwieszcza? Zapraszam do lektury.

Jednak "Meczet..." to również opowieść o jednostkach: błądzących, szukających własnej drogi, rozdartych między pragnieniem obrony rodziny (dzięki byciu islamistą), a trwaniem przy wpojonych przez wieki wartościach.
To rzecz o katach, ofiarach i bohaterach. O wspomnieniach, które budują naszą najgłębszą tożsamość, bez względu na to, jak mocno zamykamy na nie oczy i jak bardzo chcemy być postępowi.
I dlatego - jak wspomniałam w poprzednim poście - powinien być lekturą obowiązkową każdego Europejczyka.

Moja ocena: 5/6

_____________
zdjęcie pochodzi z tapetyczne.pl


1 komentarz :

  1. Mam problem z tą książką bo mimo wszystko jest bardzo problematyczna. Islam pokazuje od najgorszej strony, piszesz, że powieść nie namawia do nietolerancji ale ile będzie osób, które będą chciały wyczytać z niej zupełnie coś innego. W słowach od autorki na końcu pojawiło się wiele niepokojących mnie słów, choćby - kto nie ze mną, ten przeciwko mnie. Wolalabym by całość opisywała dwie wymyślone religie, co też skloaniałoby do refleksji ale dało mniejsze pole manewru tym, którzy biorą ją za potwierdzenie tego, że islam trzeba zwalczać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń