poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Uniewinnienie"

Pojawiają się w różnych miejscach - na dworcach, w tramwajach, budkach telefonicznych. Dzwonią do swoich rodzin, odwiedzają mieszkania chwilowo nieobecnych przyjaciół, umawiają się na spotkania, do których nigdy nie dochodzi, obiecują coś przekazać, lecz nigdy nie wracają. Odstraszają wyglądem. Budzą przerażenie. Nie istnieje żadne zapisane świadectwo ich powrotu.
Łagrownicy, na których przed wielu laty wykonano wyroki śmierci, pojawiają się jak spod ziemi w różnych miejscach Rosji.
W latach 90-tych wnuk jednego z tych widmowych więźniów - inspirowany tajemniczymi opowieściami starego sąsiada - podejmuje wędrówkę ich śladem. Od najmłodszych lat chłopiec zafascynowany jest szukaniem wyjaśnień dla zaistnienia Wielkiej Czystki. Jakiegoś jej celu, sensu. Pragnie za wszelką cenę odnaleźć jakiś ład i porządek, jakieś sedno stalinowskiego szaleństwa.
Wyrusza w przedziwną podróż, z pogranicza snu i jawy, oniryczną, opartą o pewną teorię spiskową.
Jak dalece owa teoria okaże się słuszna? Zdradzę jedno - prostota rozwiązania brutalnie rozczarowuje.

Nie wiem, jak dalece lubicie literaturę z pogranicza realizmu i fantastyki, historii i antyutopii, faktu i oniryzmu. Jeśli trudno Wam mierzyć się z tego typu tekstami - radziłabym ominąć "Uniewinnienie". Spotkałam się bowiem z opinią, że czyta się je źle. Są osoby, którym mieszają się występujący tu bohaterowie, fakty z wyobrażeniami, historia ze współczesnością. Czytelnicy gubią się i nie bardzo wiedzą, co należy do realiów, a co do wyobrażeń.
Ja czytałam tę powieść zachłannie. Z oddzieleniem lub łączeniem problematycznych kwestii nie miałam problemu. Pochłonęłam ją właściwie w jedną noc. Rozgryzałam, wyjaśniałam sama sobie, główkowałam bardzo ostro i sama ze sobą się kłóciłam. Ale moje zaangażowanie nie doczekało się nagrody. Zakończenie bowiem jest żałośnie rozczarowujące, choć z perspektywy czasu dochodzę do wniosku, że może to celowy zabieg autora. Poczuj się rozczarowany - zdaje się mówić Bykow - bo wytłumaczenie, które tak bardzo chciałeś odnaleźć nie jest w zasięgu naszego pojmowania. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć umysłem istoty takiego odczłowieczenia, makabry, tragedii. Pojmij również, że wyjaśnienie może być prostackie. Tak prostacie, tak mizerne, że poczujesz się całkowicie nim stłamszony, wręcz obrażony.
A może.. po prostu... wcale go nie ma?

Moja ocena: 4,5 / 6

3 komentarze :

  1. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale okładka jest hipnotyzująca nie mówiąc już o twojej recenzji. Mimo iż opinia nie jest jakoś wysoka to i tak chętnie bym ją przeczytała.
    Pozdrawiam.
    I zapraszam do siebie.
    http://in-my-different-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo rozczarowana zakończeniem i nie ukrywam, że pewne kwestie mogą psuć odbiór tej powieści. Ale, jak wspominałam, ja ją pożarłam. Nie przeczytałam, tylko pochłonęłam. Dlatego też moje rozczarowanie było potężne. Tyle, że - może właśnie o to chodziło? Ciekawa jestem wrażeń innych osób. Z niecierpliwością czekam na większą ilość recenzji tego tekstu. A do Ciebie zajrzę i za zaproszenie dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie ta książką i to bardzo.
    Już ją zapisuję.

    OdpowiedzUsuń