sobota, 6 czerwca 2015

Byłam w Italii...

Jutro minie tydzień odkąd całkowicie zauroczona i oszołomiona bogactwem wrażeń, wróciłam z krótkiej podróży po północnych Włoszech.
Z napisaniem na ów temat bodaj krótkiej notatki zwlekałam dość długo, nie wiedząc, jakimi słowami oddać czar owych miejsc. Zwłaszcza - Toskanii i leżącej w niej Florencji, miasta w kolorze sepii. Ich zmysłowości, klimatu, fresków, kopuł, cyprysów, toskańskich krajobrazów, które - daję słowo - śnią mi się po dziś dzień, opisać nie jestem w stanie. Byłaby to pisanina zbyt miałka i płytka. Pragnę zatem tylko wspomnieć, że byłam, widziałam i straciłam głowę dla tego miasta i tej krainy.
Gdybym miała wytypować jeden element, który podczas owej wyprawy wywarł na mnie największe wrażenie i poruszył najmocniej, byłaby nim katedra mediolańska. Niemniej jednak, to do Toskanii właśnie chciałabym wrócić przede wszystkim, poznać ją dokładniej, mocniej, głębiej, tak dalece, jak to tylko możliwe.
Spacerując florenckimi ulicami miałam wrażenie, że w którąkolwiek stronę się nie odwrócę - ujrzę mniejszy lub większy cud. Nie wiem, co wzruszało mnie bardziej: oszałamiająca katedra z kopułą Brunelleschiego, czy wąskie uliczki z kafejkami na każdym rogu? Grób Beatrice Portinari (ukochanej Dantego), czy przepiękne, wykonane z pasją i dbałością o najmniejszy szczegół... wystawy specjalistycznych, nieskończenie przytulnych sklepików? Freski Giotta? Grób Galileusza? A może strzeliste cyprysy, wyłaniające się z każdego zakątka jak dzielni, strażnicy tej toskańskiej perły?



Powiedzieć, że zakochałam się w Italii i Florencji to chyba za mało. Pragnienie ponownego odwiedzenia tych miejsc przejęło mnie w całkowite swe władanie i - oczywiście - mocno odbiło się na moich lekturach.
Podczas samej podróży czytałam niewiele. Grzechem ciężkim jest bowiem jechać przez Toskanię czy Piemont i nie obserwować krajobrazów, które po prostu zapierają dech. Niemniej jednak, od czasu do czasu, rzucałam okiem na czytnik, gdzie rozpanoszyły się bez reszty, tchnące niezwykłym ciepłem i poczuciem humoru, toskańskie opowieści Ferenca Mate. I tak, niespiesznie delektując się każdym akapitem, łyknęłam sobie autentyczną, chwilami przezabawną historię przekształcania ruin średniowiecznego klasztoru na dom mieszkalny i zakładania słynnej winnicy.

Toskańska opowieść oraz zapachy i smaki niepodzielnie panujące zarówno na kartach książek, jak i w przytulnym, rodzinnym hoteliku, w którym mieliśmy przyjemność mieszkać, oczarowały mnie i oszołomiły bez granic. Poddałam się ich urokowi tak bardzo, że tuż po powrocie rozpoczęłam także "Mądrość Toskanii", a żeby lektura była jeszcze bogatsza postanowiłam zmierzyć się z wiecznie odkładanym "Baudolino" Umberto Eco.
Ale to nie niweluje olbrzymiej tęsknoty.
Florencja i Toskania są po prostu zbyt piękne. Piękne tak, że aż trudno ich czar unieść, opisać, omówić. To piękno, które aż boli, wyłania się zewsząd, z każdego zakątka, uliczki, zakrętu. Pocieszam się tym, że zapadając człowiekowi tak mocno w pamięć i serce Italia sprawia, iż zaczyna się za wszelką cenę dążyć do ponownego jej odwiedzenia. Motywuje zatem. Staje się pięknym celem. Skłania do lektury i rozwijania się.
Nie lubię niczego deklarować, ale kto wie... Może, gdy jesień zacznie panoszyć się za oknami, zdecyduję się jeszcze na naukę śpiewnego, włoskiego języka? Byłby to z mej strony, miłośniczki mowy przede wszystkim ojczystej, dowód naprawdę wielkiego uczucia.









4 komentarze :

  1. Podróż do Włoch marzy mi się od dłuższego czasu... Zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spełniaj marzenia zatem. Warto. To jest tak piękny, barwny kraj, że warto wydać każdy grosz i poświęcić każdą chwilę, by go odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam, zatęskniłam i będę jeszcze raz w lipcu. Tak pięknie opisałaś, że braknie mi słów :) Zgadzam się z każdym zdaniem, bo to magiczne miejsce na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam ,widziałam i Twój opis przypomniał te wszystkie miłe chwile.Wróciłam tam po dwóch latach i było jeszcze piękniej ,trafiłam do kościółka gdzie Dante po raz pierwszy zobaczył Beatrice.Toskania jest warta każdych wyrzeczeń w ciągu roku po to żeby spędzić tam urlop.W tym roku spełnię swoje drugie marzenie i zwiedze Pompeje. serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń