sobota, 19 września 2015

Arszenik, teatr i szaleństwo - czyli, kto strzelał w Stonygates?

Wiktoriańska posiadłość, teatr, schizofrenia i stary, dobry arszenik - czyż może być mieszanka bardziej frapująca? Na takim tle zostaje popełnione morderstwo, a śledztwo rysuje się tym ciekawiej, że “mordercą jest ktoś z nas". Ktoś z członków lekko szalonej rodziny filantropów, kochającej się i nienawidzącej zarazem, prowadzącej dom dla zdegenerowanej młodzieży.
Tym razem zbrodniarza poszukuje panna Marple, a cudowny klimat powieści sprawia, że mozna, jak sądzę, zaliczyć ją do najdoskonalszych kryminałów Agaty Christie. W moim osobistym rankingu “Strzały...” pobiły chyba wszystkie książki Królowej, jakie miałam przyjemność czytać.
I tylko jeden malutki minus odkryłam... Wszak każdy dom ma okna, a jeśli przy okazji porusza się temat iluzji, to i zbrodniarza czytelnik odkrywa bardzo szybko. ;)
Okna + teatr = oczywista oczywistość.



Zachęcam!

0 komentarze :

Prześlij komentarz