czwartek, 31 grudnia 2015

Książka Roku 2015

Jak już wspomniałam kilkakrotnie - lubię książkowe rankingi. Powodują one niekiedy emocje skrajne: albo dochodzę do wniosku, że jestem totalną ignorantką, albo czuję się jakbym odkryła potężny skarb, z którego należy czerpać pełnymi garściami.
Wszystko zależy, rzecz jasna, od tego, czy gust (a nawet światopogląd) autora rankingu pokrywa się z moim. Biorąc tę ostatnią opcję pod uwagę, tworzę ranking bardzo subiektywny, wierząc, że być może komuś się on przyda.

Trzy książki urzekły mnie w tym roku bezgranicznie. Spowodowały masę wzruszeń i przemyśleń, polało się troszkę łez, a potem, przez kilka tygodni po ich przeczytaniu, żadna książka nie smakowała tak naprawdę.

Na miejscu III umieszczam powieść Khaleda Hosseiniego "Chłopiec z latawcem" . Odkrytą dopiero w tym roku, wstrząsającą, wspaniałą.



Miejsce II przyznaję autorowi polskiemu - panu Wojciechowi Dutce - przed którym chylę czoła, i któremu tak bardzo, bardzo dziękuję za emocje, za refleksje, za całe wzruszenie, jakie stało się moim udziałem w trakcie i po przeczytaniu "Czerni i purpury" . Moim i mojej rodziny.
Z pewnych względów ta właśnie powieść będzie mi szczególnie bliska: bo jej akcja rozgrywa się na terenie mojego kraju, historia została spisana przez mojego Rodaka, a nade wszystko - ponieważ jest to historia prawdziwa.

Dziękuję Panu i Szczęśliwego, Spokojnego Nowego Roku życzę!



No i wreszcie - klik w nowej karcie! - miejsce I, powieść bezdyskusyjnie najświetniejsza - choć... do nowości jej baaardzo daleko. Cóż jednak zrobić - nie znałam tego tekstu. A gdy już poznałam, stwierdziłam, że żaden inny konkurować z nim nie może. Na dzień dzisiejszy usuwa w cień wszystko, co dane mi było w życiu przeczytać. Stanąć w szranki może chyba jedynie z "Mistrzem i Małgorzatą", a i tu miałby spore szanse na wygraną. Powieść doskonała. Przewartościowująca bardzo wiele. Zmuszająca do refleksji - karkołomnych pod względem moralnym - i niosąca ogromne pokrzepienie w trudnych chwilach.
Mowa oczywiście o "Ojcu chrzestnym" Mario Puzo. 
Myśl, że w czyjejś wyobraźni zaistnieli ludzie tak genialni, mocni, sprawiedliwi jak Don Vito Corleone niesie uczucie przedziwnego spokoju. Świat nie może być zły skoro istnieją na nim umysły, zdolne stworzyć taką postać, takie charaktery, takie obrazy.



I z okazji nadchodzącego Nowego Roku życzę Wam, Moi Drodzy, takich właśnie literackich odkryć. Czytania do zachłyśnięcia, czytania, podczas którego zapomnicie o własnym imieniu i realiach świata, w którym żyjecie. 
Dziękuję, że ze mną byliście. :) 

1 komentarz :

  1. Z wymienionych tu znam tylko "Ojca chrzestnego", który doczekał się u mnie nawet oprawy introligatorskiej, gdy książka zaczęła się rozpadać, a jest to stary egzemplarz. Musi się też doczekać kolejnego czytania. Zgadzam się z Tobą to rewelacyjna książka a i ekranizacje były znakomite.

    Dwóm pozostałym, o których już czytałam postaram, się dać szansę.

    OdpowiedzUsuń