niedziela, 17 stycznia 2016

"Kiedy nadejdą dobre wieści" - kryminał całkiem niekryminalny.

Nie wiem, co sądzić o Kate Atkinson. Po prostu nie wiem. W ciągu niespełna dwóch tygodni czytałam dwie jej powieści – bardzo dobrą i bardzo słabą. Książki z dwóch biegunów, jakby przez dwie różne osoby pisane. O tej drugiej opowiadać raczej nie będę, wybaczcie. Pierwsza jednak jest naprawdę godna polecenia.
Tyle tylko, że nie chcąc Wam zepsuć wrażeń, absolutnie nie powinnam streszczać fabuły. Nawet w najmniejszym stopniu. Sednem rzeczy całej jest bowiem początek. Początek niesamowity, porażający, sprawiający, że przez następne godziny od książki nie sposób się oderwać. Jeśli zdradzę, czego dotyczył – zdradzę wszystko, a jeśli o nim nie wspomnę – rzecz wyda się miałka. Proponuję zatem, abyście po prostu po ten tekst sięgnęli. Nie czytajcie recenzji, nie szukajcie po blogach i portalach. Czytajcie.
Okładka będzie Wam sugerować, że macie do czynienia z kryminałem, ale to bardzo nieprecyzyjna informacja. “Kiedy nadejdą dobre wieści” to przede wszystkim świetny thriller psychologiczny, z gatunku "rodziny i ich tajemnice"; rzecz o roli przypadku w naszym życiu, o wielkiej przyjaźni, potrzebie miłości, zemście i poczuciu bezpieczeństwa. Będziecie tu mieć do czynienia z zazębiającymi się wspomnieniami bohaterów, licznymi retrospekcjami i ogromną ilością zbiegów okoliczności, które każą nam zastanowić się nad rolą przeznaczenia oraz przedziwnymi związkami, jakie łączą nas z na pozór obcymi ludźmi. A wszystko to podane w formie wiarygodnej, misternej, wciągającej, nie budzącej wątpliwości czy wrażenia chaosu.
Śledztwa raczej tu nie napotkacie. Zło będzie się czaiło, a my, wraz z bohaterami, czekać będziemy na jego atak. Z przypadkowych spotkań, wspomnień i nieoczekiwanych odkryć zostanie utkana mocna sieć, w którą być może wpadnie to, co wpaść powinno. Być może...

Moja ocena: 4,5 / 6

2 komentarze :

  1. Interesująca pozycja. Swego czasu Kate Atkinson była niezwykle popularna, jednak od kilku lat słuch o niej zaginął (przynajmniej w moim mniemaniu). Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się w końcu sięgnąć po "Jej wszystkie życia" oraz właśnie "Kiedy nadejdą dobre wieści?" Mam jedynie nadzieję, że się nie zawiodę :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    PS. Bardzo przejrzysty i bogaty w wartościowe teksty blog. Z pewnością jeszcze nieraz tu zaglądnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za dobre słowo.
    Pozdrawiam i zapraszam do dalszej lektury bloga. :)

    OdpowiedzUsuń