środa, 17 lutego 2016

"Klątwa Tudorów" - życie pod władzą szaleńca.

Małgorzata York powoli próbuje dojść do siebie po utracie brata i ojca. Ten pierwszy, po wieloletnim uwięzieniu, dał głowę na szafocie, ponieważ w mniemaniu Henryka VII zagrażał jego panowaniu jako najbliższy tronu po Edwardzie IV. Drugi - Jerzy Clarence - zmarł hańbiącą śmiercią, utopiony w beczce małmazji, ulubionym trunku znienawidzonej przezeń królowej.
Małgorzata wie, że musi zniknąć sprzed oczu Tudorów. Wychodzi za mąż za nic nieznaczącego szlachcica, Ryszarda Pole, i wiedzie spokojne życie dopóty, dopóki pod jej dachem nie znajdą się młodzi, ogarnięci potężną namiętnością książęcy małżonkowie: Katarzyna Aragońska i Artur Tudor.
Po śmierci Artura los Małgorzaty staje się nieprzerwanym pasmem wątpliwości, głębokiego lęku i rozterek. Czy skłamać dla dobra Katarzyny odnośnie skonsumowania jej małżeństwa z Arturem i pomóc jej wyjść za Henryka VIII? Czy zostać opiekunką Henrykowych dzieci i znów wrócić na dwór królewski, gdzie każdy z rodu Plantagenetów jest bezwzględnie ścigany? Czy złożyć przysięgę wierności Annie Boleyn, wypierając się prawowitej królowej, kościoła katolickiego i ukochanej, przez siebie wychowanej, księżniczki Marii? Wreszcie - rzecz najważniejsza - czy wziąć udział w spisku, mającym na celu obalenie kościoła Henrykowskiego, przywrócenie wiary katolickiej i zapewnienie ochrony prawowitej księżniczce?
Kościół katolicki obchodzi w maju wspomnienie błogosławionej Małgorzaty Pole, beatyfikowanej w XIX w., męczennicy, która oddała życie za wiarę. Jednak Philippa Gregory przedstawia ją nie tylko jako bohaterkę, ale też jako kobietę targaną głęboko ludzkim strachem, złością, zazdrością i wyrzutami sumienia. Małgorzacie zdarza się kłamać, niesprawiedliwie traktować synową, wręcz obsesyjnie zabiegać o dobra materialne. Niekiedy może wydawać się kobietą małostkową, zrzędliwą, pełną wad, ewidentnie wyróżniającą jedno z dzieci, naiwną lub egoistyczną.
Ale... wszystko to blednie w obliczu najważniejszych, podejmowanych przez nią decyzji. Blednie w chwili jej śmierci. Gregory przyznaje, że zbieranie materiałów do tej powieści szczególnie nią wstrząsnęło, ja natomiast - znając jej obydwa cykle - przyznaję, że stworzyła powieść szczególną. Zakończenie mrozi, zapiera dech i - jak zapewnia autorka - jest zgodne z dokumentacją.
Przeczytajcie, nawet jeżeli nie znacie poprzednich części cyklu. Pomocą będą rozbudowane drzewa genealogiczne, mapy i liczne retrospekcje. Poza tym, jak to zwykle u Gregory bywa, urzeknie Was niesamowity klimat tej powieści. Zamczyska, lochy, twierdze, mglista Tamiza, bogactwo przyrody na prowincji, wreszcie - skomplikowane ludzkie relacje, spiski, kłamstwa, bitwy i potężne namiętności. Tym razem najbarwniejsze charaktery epoki (Katarzyna Aragońska, Anna Boleyn, Tomasz Cromwell, kardynał Wolsey) pozostają nieco w cieniu, a na plan pierwszy bezdyskusyjnie wysuwają się Małgorzata i Henryk. Nie taki, jakim przedstawiają go komercyjne serialne, czy szkolne podręczniki. Nie urodziwy, lekkomyślny bawidamek, któremu wiele się wybacza. Tym razem widzimy najprawdziwszego psychopatę i szaleńca, śledzimy wszystkie jego absurdalne decyzje, wszystkie zmiany zdania, mordy, zdrady i makabryczne zabawy z psychiką poddanych. Mamy również okazję poczytać o losach Reginalda Pole, jednego z najtęższych umysłów epoki, ostatniego rzymskokatolickiego arcybiskupa Canterbury.
Powieść jest bardzo długa i niezmiernie barwna. Ja po prześledzeniu trzech ostatnich, dość solidnych, i bardzo, hm... krwawych tomów cyklu mam już lekki przesyt, ale Wam polecam te teksty gorąco i niezmiennie.
To książki o wartościach - w gruncie rzeczy - absolutnie uniwersalnych i o ponadczasowych relacjach międzyludzkich. Książki przebogate, dające do myślenia i uświadamiające nam, jak głęboko niezmienna jest nasza natura. Niezmienna od wieków.

0 komentarze :

Prześlij komentarz