czwartek, 25 lutego 2016

"Prawda o dziewczynie" - jak kupiłam Kota w worku.

W rzece zostaje znalezione ciało 25-letniej dziennikarki. Nie wiadomo, czy została utopiona, czy też znalazła się w wodzie na skutek nieszczęśliwego wypadku. Jedno jest pewne: przed śmiercią mocno nadużyła alkoholu, co staje się pożywką dla prasy, głównym argumentem w opieszałych działaniach policji i wodą na młyn dla wrogów kobiety.
Jak wygląda śledztwo? Cóż - bardzo nietypowo. W powieści bowiem brak... wiodącego rzecz całą narratora. Cały tekst mocno wpisuje się za to w najmodniejsze aspekty naszej rzeczywistości i bohaterkę poznajemy z fragmentów rozmów na portalach społecznościowych (twitter, facebook), z bloga jej przyjaciółki, artykułów prasowych, pamiętnika, czy maili, jakie wymieniają między sobą matka zamordowanej z jej wykładowcą, a wykładowca ze swym przyjacielem.
Początkowo taki stan rzeczy jest mocno irytujący. Każdy postrzega bohaterkę inaczej, fragmenty pełne drażniącej naiwności i egzaltacji młodych kobiet przeplatają się z zastanawiającymi wynurzeniami 65-letniego profesora. Niezbyt lotne, pełne sensacji i oskarżeń artykuły prasowe pozostają w kontraście wobec pełnych rozpaczy wyznań matki. Z jednej strony widzimy kochającą rodzinę, która cierpi po stracie wychuchanej, wyidealizowanej córki, z drugiej - mamy pamiętnik tejże, z którego jasno wynika, że zamordowana miała problemy z alkoholem, narkotykami i niefortunnymi związkami. Bohaterka drażni i denerwuje, a osoby, które w swej naiwności ustawiły ją na piedestale - zaczynają irytować jeszcze bardziej. Mamy wrażenie chaosu, ALE...
Z całego tego szaleństwa krok po kroku zaczyna wyłaniać się niejedna zagadka. Powieść wciąga, a główny problem zaczyna być coraz wyraźniejszy. Oto najbardziej godne zaufania osoby zaczynają odsłaniać bardzo niepokojące fakty ze swej przeszłości i nagle zaczynamy mieć wrażenie, że w tym całym kompozycyjnym i narratorskim szaleństwie - jest metoda. Czyż nie żyjemy w taki właśnie, chaotyczny sposób? Czy nie przytłacza nas medialny obłęd? Czy nie szukamy wytchnienia na portalach społecznościowych, nie podtrzymujemy przyjaźni dzięki mailom, nie borykamy się ze stresującą pracą, nie lokujemy sporej części życia w internecie? Czy nie żyjemy w pośpiechu, między forami internetowymi, blogami, pracą, portalami i - jakże często - nałogami? Kto z nas może z ręką na sercu zapewnić, że jest absolutnie wolny, poukładany, zorganizowany, pogodny, spełniony i wyciszony? Powieść pędzi. Skrawki materiałów z rozmaitych mediów, listów i pamiętnika składają się w coraz bardziej zadziwiającą całość...

"Prawda o dziewczynie" to powieść, którą kupiłam w ramach Woblinkowej akcji "Kot w worku". Książka ukazała się w formie elektronicznej, natomiast w wersji papierowej będzie można ją nabyć za kilka dni. Ciekawa jestem Waszego zdania na jej temat, bo moje jest więcej niż złożone. Jestem osobą, która bardzo mocno ceni sobie niezależność (zwłaszcza intelektualną), zdrowie i kondycję psycho-fizyczną. Dlatego też - przyznaję - do kwestii nałogów podchodzę z odrazą. Nie polubiłam bohaterki, jej przyjaciół, czy partnera. Nie jestem w stanie współczuć osobom, niemal bezustannie funkcjonującym pod wpływem alkoholu. Nie rozumiem ich. A problem alkoholowy jest w tej powieści dominujący.
Z drugiej strony doceniam pracę autora. Wykonano tu zadziwiająco świetną robotę, przedstawiając rzecz całą raz w języku rozegzaltowanych nastolatek, innym razem - czyniąc to z punktu widzenia dojrzałego profesora. 
Powieść jest nietypowa. Jeśli będziecie mieli czas i ochotę - przeczytajcie. To lektura na 1-2 wieczory. Jeśli tego nie zrobicie, wielkiej straty nie odczujecie. Może warto? Może zaprezentowana w niej rola mediów i portali społecznościowych jest znamienna i niebawem stanie się częstym elementem powieściowego świata?
Poczytamy - zobaczymy.
Moja ocena: 4 / 6.

4 komentarze :

  1. Kurcze, dostałam propozycję jej przeczytania i waham się strasznie. Czytałam też opinie zagranicznych czytelników i są naprawdę różne, więc nie wiem, czy się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudność polega na tym, że początek jest irytujący. Ja się chyba starzeję, ale hurra-naiwne wyznania nastolatek mnie nie pociągają. Dopiero później, z biegiem kart, z biegiem rozdziałów - powieść zyskuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też kupiłem tego "kota w worku" i jak narazie książka wciąga. Naprawdę dobry thriller psychologiczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciąga. To prawda. Ale szczególnie, według mnie, ciekawy jest zapis i to jak płynnie autor zmienia styl wypowiedzi. Powieść może się podobać, lub nie, ale językowa strona jest kapitalna.

    OdpowiedzUsuń