poniedziałek, 28 marca 2016

Głos w wietrze - spokój w sercu.

Ponad 400 stron w jeden dzień, podczas jednej czytelniczej sesji. Następnego dnia - prawie 300 kolejnych.
"Głos w wietrze" to historia, którą jako chrześcijanka właściwie doskonale znam. To echa "Quo vadis?". Pewna typowość.
I zachwyt, coraz większy, coraz silniejszy.
A potem wzruszenie. Smutek. Spokój. Wyciszenie.
I pewność, że Francine Rivers nie pisze sama, tylko Ktoś jej pomaga. Ktoś dyktuje sformułowania, szarpiące emocjami, powodujące, że oto odkładam pierwszy tom powieści wspaniałej, poruszającej, którą będę gorąco polecać każdemu.

Hadassa jest Żydówką z pochodzenia i stale wątpiącą, przeżywającą moc lęków i rozterek chrześcijanką. Jej ojciec to bliski przyjaciel apostoła Jana, człowiek, nad którym pewnego dnia pochylił się Jezus.
Gdy podczas oblężenia Jerozolimy wymordowana zostaje rodzina Hadassy, dziewczyna - jako cudem ocalała niewolnica - wyrusza w daleką podróż, której kres znajduje się w Rzymie. Tu dostaje się do domu pewnego małżeństwa, które ma nie lada problem z dorastającą córką Julią i hedonistycznie nastawionym do życia synem, Marcusem. Jak łatwo się domyślić, Hadassa zostanie służącą Julii i zdobędzie miłość Marcusa, ale...
Drugim, równoległym wątkiem jest opowieść o Artestesie, germańskim wojowniku, młodym wodzu, który staje się ubóstwianym rzymskim gladiatorem. W którymś momencie dojdzie do jego spotkania z Hadassą, jednak nim to nastąpi na kanwie ich prostych, być może przewidywalnych historii utkany zostaje przepiękny, oszałamiająco barwny kobierzec, prezentujący panoramę życia rzymian. Tysiące relacji, subtelnych odcieni, motywów, gier, zdrad i namiętności ukażą nam uniwersalne prawdy, ponadczasowe problemy, z którymi borykamy się po dziś dzień.
Obejrzymy niczym w lustrze portrety nas samych: naszego wstydu, lęku, obaw.
Jeśli spojrzycie do recenzji innych niż ta (a zachęcam Was do tego bardzo mocno) przeczytacie, jakie będzie zakończenie tego tomu. Czytelnicy opowiedzą Wam też, o czym są tomy kolejne. I wtedy będzie się czytało trudniej, jakoś tak... boleśniej.
I dobrze. I niech tak będzie.
Niech ta lektura nie będzie lekturą łatwą. Niech Wam zagwarantuje przykrość i zachwyt.
Niech stanie się jedną z książek życia.



Ocena? Wymyka się wszelkim ocenom.

1 komentarz :

  1. Zgadzam się- piękna książka :) Tak samo jak wszystkie inne tej autorki :) (a swoją drogą, właśnie skończyłam czytać twój Mirmiłowski blog...i żałuję, że tak rzadko tam zaglądasz :( ...ale na pocieszenie, biorę się teraz do czytania tego bloga! ;))

    OdpowiedzUsuń