wtorek, 17 maja 2016

"Szczygieł" - gdy miłość do sztuki nie zna granic.

W Muzeum Narodowym w Nowym Jorku wybucha bomba. Jedną z nielicznych, niemal cudem ocalałych, osób jest 12-letni Theo, odwiedzający tego dnia muzeum z ukochaną matką. Zszokowany wybuchem i wiedziony tajemniczymi gestami umierającego obok mężczyzny, chłopiec wykrada bezcenny obraz - "Szczygła" Carela Fabritiusa. Następnie, powodowany niewyjaśnionym impulsem, odnajduje dom i "rodzinę" staruszka, za którego sprawą stał się nielegalnym "opiekunem" bezcennego dzieła sztuki.
Od momentu katastrofy losy Theo będą nieprzerwanym pasmem klęsk. Niezmiernie samotne dziecko, niekochane i porzucone przez ojca, odepchnięte przez dziadków, tułające się po obcych domach, za jedynego towarzysza będzie miało wyłącznie wymalowanego na płótnie ptaszka. Z biegiem lat kwestia ochrony obrazu stanie się obsesją Theo, tym większą, że na skutek narkotyków jego własne życie zacznie coraz częściej wymykać mu się spod kontroli...

"Szczygieł" to powieść, której nie da się jednoznacznie ocenić. Genialna i odpychająca, fascynująca i duszna, wciągająca i do bólu męcząca. Niezapomniana.
Czytałam ją długo. Bywało, że pochłaniałam 300 stron w jeden dzień, by następnie nie zajrzeć do niej przez tydzień. Losy głównego bohatera - osieroconego, przez nikogo niechcianego i wciąż odtrącanego dziecka, które jest nieprzytomnie oczarowane wykradzionym obrazem - poruszają bardzo mocno. To samo dziecko jednak z biegiem lat zmieni się w wielce irytującego mężczyznę, który (tonąc w oparach alkoholu i narkotycznych wizjach) konsekwentnie będzie niszczył wszystko, co w jego życiu zaowocowało prawdziwym dobrem. Na marginesie tego życia przyczai się tajemniczy On: mroczne alter ego bohatera, na pozór nie oferujące mu niczego poza upadkiem. Ale czy rzeczywiście?
"Szczygieł" nie jest pozbawiony sporego elementu zaskoczenia. To powieść po trosze kryminalna, sensacyjna, psychologiczna i surrealistyczno-baśniowa. Powieść - monument. Wielopłaszczyznowy kolos o potężnym rozmachu, zbudowany z kontrastów i całego wachlarza emocji.
Z fantazmagorycznego Nowego Jorku przeniesiemy się na rozedrgane od upału pustynie Las Vegas, a rozwiązanie kluczowego problemu odnajdziemy w mglistym Amsterdamie. Opuścimy przytulne i nieco oniryczne mieszkanko handlarza antyków, by trafić do melin, podejrzanych knajp i mrocznego półświatka. Wielka i jedyna miłość będzie walczyć z miałkością, kiczem i przypadkowością, zaś wiedza i potężna pasja zderzą się z narkotykami, systematycznie niszczącymi wolę życia.
W tle natomiast stale obecny będzie obraz... Bezcenne dzieło sztuki, które trzeba ukryć, bo polują na nie największe szumowiny. Malutki ptaszek, popychający zagubionego chłopca, a potem dorosłego mężczyznę do karkołomnych decyzji.
Czy pogubiony Theo odnajdzie swoją drogę, gdy "Szczygieł" - który jest całym jego światem - najprawdopodobniej przepadnie bezpowrotnie? Co się stanie z człowiekiem, gdy traci absolutnie ostatnie oparcie, ostatnią namiętność?
Zapraszam do fascynującej, choć z pewnością trudnej lektury.
Moja ocena: 5,5 / 6

1 komentarz :

  1. Piękna recenzja, która skłania mnie do przeczytania powieści.

    OdpowiedzUsuń