poniedziałek, 4 lipca 2016

"W dół" - porwanie w Górach Skalistych

Są powieści budzące emocje skrajne: jednych wciągają bez reszty, inni będą ziewać na samo ich wspomnienie. Jeśli prześledzimy recenzje książki Tima Johnstona okaże się, że należy ona do takich właśnie teksów, ja jednak bez wątpienia zaliczam się do czytelników, którym ta historia nie tylko kazała solidnie zarwać noc, ale i pozostawiła z mnóstwem pytań...
Gdy osiemnastoletnia Caitlin otrzymuje od rodziców prezent w postaci wakacji w Górach Skalistych, nikt nie wie, jaką tragedią wakacje te się zakończą. Dziewczyna ma je spędzić na bieganiu i treningach, ponieważ dostała się właśnie do wymarzonej, sportowej szkoły i chce za wszelką cenę utrzymać jak najwyższą formę. Już pierwszego poranka wydarza się to, co w świadomości chyba wszystkich rodzin funkcjonuje jako jeden z największych koszmarów. Caitlin znika bez śladu, a z gór zostaje zwieziony towarzyszący jej brat, z pogruchotaną nogą, uparcie utrzymujący, że niczego nie pamięta.
Jeśli jednak ktokolwiek spodziewałby się od tego momentu wartkiej akcji, pościgów i śledztwa, mógłby mocno się rozczarować. Śledztwo zostaje bowiem przekazane w ręce szeryfa i toczy się z dala od czytelniczych oczu, a „W dół” zamienia się w głęboką powieść psychologiczno-obyczajową.
Rodzina Caitlin się rozpada. Matka staje oko w oko z dawnymi demonami i - zawładnięta bez reszty przez dwie tragedie - trafia do szpitala psychiatrycznego. Na plan pierwszy wysuwają się natomiast świetnie wykreowane sylwetki ojca i brata. Początkowo obydwaj przenoszą się w okolice zaistniałego dramatu, by wciąż szukać. Brat dziewczyny, Sean, nie potrafi jednak pogodzić się ze swoją rolą w całym zdarzeniu i widząc jałowe efekty owych poszukiwań – ucieka od ojca. Rozpoczyna tym samym własną wędrówkę po Stanach, która również nie zakończy się sukcesem. Grant natomiast, pracując na pewnej farmie, będzie starał się chronić jej starego właściciela przed okrutnym synem.
W tle cały czas śledzić będziemy również dramat Caitlin i jeśli ktoś uważa, że powieść jest nudna, najwyraźniej nie dotarł do tych momentów. Od pewnej chwili akcja nabierze bowiem niesłychanego tempa, zagadka zacznie gonić zagadkę, a autor udowodni nam, że nic w życiu nie jest oczywiste i czasami podczas największej burzy ster warto oddać osobie... najmniej zaufanej.
Dzikie i bezwzględne Góry Skaliste nie będą chciały uwolnić swej ofiary i niezdobytym pierścieniem zamkną też jej tajemnice. Czy komukolwiek uda się rozwiązać zagadkę zaginionej dziewczyny? Czy poturbowana rodzina będzie mogła zacząć nowe życie? Czy kiedykolwiek warto przestać szukać? Sprawdźcie sami, zachęcam i polecam. „W dół” to pierwsza powieść tych wakacji, dla której solidnie zarwałam noc i zostałam z wieloma pytaniami - co bardzo, bardzo sobie cenę...

Moja ocena: 5/6

0 komentarze :

Prześlij komentarz