wtorek, 9 sierpnia 2016

Wędówki po Stambule, cz. I - "Uczeń architekta"

Stambuł XVI wieku. 12-letni Hindus, Dżahan, przybywa tu jako opiekun białego słonia, daru dla sułtana Sulejmana. Ze zwierzęciem łączy go niebywała więź i dramatyczna historia. Wydawałoby się, że w menażerii pałacu chłopiec i słoń nareszcie znajdą odrobinę spokoju, ale - nic bardziej mylnego. Dżahan jest szantażowany i ma regularnie okradać bogaczy z najbliższego otoczenia, od słonia zaś oczekuje się, że będzie "czymś więcej" niż jest. Nie liczy się wierność zwierzęcia, jego spokój, łagodność i przywiązanie do opiekuna. Czhota ma stać się słoniem bojowym i cyrkowym jednocześnie, a Dżahan ma go do obydwu tych funkcji przygotować.
W sułtańskim namiocie, niemal na polu bitwy, chłopiec spotka Bohatera swego życia - nadwornego architekta. Ten widząc niebywały spryt dzieciaka, weźmie go pod swoją opiekę, pośle do szkoły, uczyni jednym ze swych pomocników i sprawi, że Dżahan będzie brał udział w powstawaniu najwspanialszych budowli Stambułu - miasta, które pozornie wygląda jak ze snu. Miasta potęgi i chwały.
Po wojnie chłopiec i słoń przez chwilę będą żyli spokojnie. Jednak pewnego dnia Architekt otrzyma rozkaz budowy meczetu dla córki Sulejmana i podejmie się naprawy starych akweduktów oraz udoskonalania sieci wodociągowej. Od tego momentu napięcie zacznie niebezpiecznie rosnąć. Wokół mistrza zaczną gromadzić się wrogowie, szantażowany Dżahan zostanie znów "przywołany do porządku" przez swego śmiertelnego wroga, no i - spotka się z mężem kobiety, którą od lat kocha, wielkim wezyrem, sułtańskim... zięciem. Nie będzie to szczęśliwe spotkanie...
Nie sposób streścić tej powieści, bo jest tekstem potężnym, o niebywałym rozmachu. Jest tu i baśniowość, i romans, i przygoda. Szantaż, zdrada, niebezpieczeństwo.
Zobaczymy Stambuł jako miasto kontrastów. Z jednej strony objawi nam się jego potęga i niekwestionowane piękno, z drugiej - ujrzymy niewolnictwo i egzekucje, samosądy i ulice skąpane we krwi "niewiernych". Odwiedzimy mroczne więzienia i komnaty seraju.
"Uczeń architekta" to powieść przebogata, wspaniała, to jedna z tych książek, między wersami której czytelnik zostawia fragment własnej duszy. A rozstanie z nią jest tak przykre jak rozstanie z kimś bardzo bliskim. Przepiękna. Mądra. Totalna. Mam marzenie: wziąć "Ucznia..." w wersji papierowej i lecieć do Stambułu. Przemierzyć miasto z książką w ręku. Wszak Mistrz Sinan istniał naprawdę. :)

1 komentarz :