poniedziałek, 5 grudnia 2016

"Boginie z Żitkovej" - gdy "postęp" chce zabić tajemnicę...

Były głęboko wierzące, przekonane, że każdy ich dar pochodzi od Boga, który patronuje wszystkim dobrym poczynaniom. Uznawały tylko dwa prawa: prawo Kościoła i prawo natury. Miały ogromną wiedzę, dysponowały ponadprzeciętną intuicją, leczyły ziołami, nastawiały kończyny, z troską i współczuciem pomagały wydobyć się z depresji, niosły ulgę ciału i duszy, niektóre miały dar przewidywania przyszłości i odgadywania najskrytszych intencji. Za swoją pomoc nie pobierały zapłaty. Przyjmowały tylko ludzi prawdziwie pogubionych. Nie pomagały w aborcji, ani w niczym, co byłoby sprzeczne z boskim prawem.
Boginie z Žítkowej, wioski z pogranicza morawsko-słowackiego, żyły naprawdę, z pokolenia na pokolenie przekazując sobie głęboką wiarę i nieprzeciętne umiejętności, aż do czasu ostatecznego (?) zmiażdżenia ich trybami makabrycznej, komunistycznej machiny.
W innych rejonach świata nazywano by je Mądrymi Babami, Szeptuchami, Zaklinaczkami. Na Morawach zwano je boginiami, a ich działanie - bogowaniem.
Losy Bogin z Žítkovej zaczynamy śledzić dziewięć lat po czechosłowackiej transformacji ustrojowej. Ostatnia z rodu bogiń - Dora - odżegnująca się od praktyk swoich poprzedniczek, dowiaduje się, że jej ukochana opiekunka, ciotka Surmena, widnieje na liście osób, współpracujących z brutalną komunistyczną bezpieką.
Zaskoczona kobieta składa wniosek o lustrację ciotki i po trzech miesiącach otrzymuje wstrząsającą teczkę... Nie, Surmena nie była komunistyczną współpracowniczką, ale materiałem do rozpracowania. Zaszczutym zwierzęciem, ofiarą systemu, doświadczoną w stopniu tak wielkim, jakiego Dora nigdy sobie nie uświadamiała.
Dzięki dokumentom z teczki oraz fragmentom pracy magisterskiej, jaką Dora napisała pod dyktando komunistycznego promotora, zagłębiamy się w bolesną i jakże fascynującą historię kobiet-uzdrowicielek, trwającą od XVII wieku po współczesność.

1 komentarz :

  1. Kobiety - boginki odcinały się od zła, ale zło i tak je dopadło.
    Z chęcią poznam tę historię.

    OdpowiedzUsuń