poniedziałek, 5 grudnia 2016

Kto będzie tęsknił za Olandią? - "Duch na wyspie"

Stało się. Przeczytałam wszystkie wydane po polsku książki Theorina i nie wiem, jak teraz żyć. Rozstałam się z przesympatycznym Gerlofem, opuściłam Olandię i udałam się na wewnętrzne wygnanie. ;) Fakt, iż Theorin nie rozpieszcza ilością wydawanych książek bynajmniej nie poprawia mi nastroju...
Długo wybierałam odpowiedni moment na pożegnanie i postanowiłam, że wypadnie ono wtedy, gdy zarówno w naszym, jak i w olandzkim klimacie panuje lato, powolutku chylące się ku końcowi. Gdy zatem ja grzałam się w promieniach gorącego sierpniowego słońca, Gerlof siadywał przed swoją chatą, ciesząc się drobiazgiem, który diametralnie odmienił jego byt: aparatem słuchowym. Dzięki niemu staruszek mógł nie tylko słuchać śpiewu ptaków, ale też odpowiednio wcześnie wychwytywać dźwięki nadjeżdżającego samochodu, czy... podsłuchiwać rozmowy sąsiadów.
Nowo nabyte możliwości okazały się nie do przecenienia, gdy w jednym z prywatnych olandzkich portów pojawił się statek widmo, a grobowiec pradawnego władcy zaczął być nawiedzany przez tajemniczego Repatrianta. Nocne odwiedziny przerażonego chłopca, dalekie wspomnienia odgłosów dobiegających z zasypywanego grobu, wymordowana załoga tajemniczego statku, czy wreszcie przedziwne zatrucie pokarmowe wszystkich gości ekskluzywnego kurortu sprawiają, że Gerlof i jego nowy aparat znów wstąpią na drogę - tym bardzo niebezpiecznego - śledztwa, a czas akcji zostanie z pewnych powodów mocno spleciony z czasem stalinowskiego terroru.

0 komentarze :

Prześlij komentarz