poniedziałek, 5 grudnia 2016

Tetralogia Eleny Ferrante, cz. III i IV


Zwykle jest tak, że im dłużej czytamy dany cykl, tym słabsze wydają się kolejne tomy. Z opowieścią Eleny Ferrante jest dokładnie odwrotnie. Ostatnie pozycje są tak głębokie, tak wielopłaszczyznowe, tak szarpiące emocjami, że cały cykl zostaje zaklasyfikowany w pamięci czytelnika jako naprawdę bardzo dobry, kapitalny od deski, do deski.
Bawią mnie jego recenzje. Bawi mnie, jak Eleną Ferrante zachwycają się lewicowe portale i zastanawiam się, jak dalece trzeba być wyzbytym umiejętności czytania ze zrozumieniem, by nie zauważyć, o ilu pułapkach lewicowego myślenia opowiada główna bohaterka cyklu. Tak, sporo tu odnośników do polityki. Przede wszystkim jednak Ferrante stawia na pokazanie indywidualizmu człowieka. O "wielkich" ideach mówi - na pozór - z wielką werwą i zaangażowaniem. Tak naprawdę jednak, cynicznie i brutalnie unaocznia to, jak owe idee uprzedmiotowiły jednostki, z których każda może być w jakimś aspekcie wybitna, jedyna, niepowtarzalna. Ideowcy, zdaje się mówić Ferrante, czynią z ludzi bezmyślny, bezwolny, prymitywny tłum, który potrafi walczyć o czysto abstrakcyjne dobro. Jednostka ze swym indywidualizmem - ginie. O nią nigdy się nie zawalczy, a co więcej: w obliczu zagrożenia zostanie poświęcona dla idei w sposób bezpardonowy; stłamszona, złamana, zniszczona, odczłowieczona.
Co jest zatem ważne? Wykształcenie (choćby zdobywane samodzielnie we własnym domu) oraz umiejętność pogodzenia się z własnym pochodzeniem, jeśli jest ono dalekie od ideału. To pierwsze ma nas nauczyć patrzeć z dystansem na to drugie i doceniać najlepsze elementy przeszłości. Dalej istotne są godność, honor, umiejętność zdecydowanego określenia, kim jesteśmy i na czym nam zależy.
Wszystko to omówione jest na przykładzie trudnej przyjaźni między dwiema kobietami. Toksyczną, niezrównoważoną, niepoczytalną i piekielnie inteligentną Lilą oraz spokojną, niedowartościowaną, pracowitą Eleną. Elenie udaje się osiągnąć bardzo wiele, ale Lila - od dzieciństwa kształtująca jej zachowanie i sposób postrzegania świata - sprawia, że życie Eleny to bezustanna walka o bycie docenioną. W chwilach, gdy Elena osiąga względny spokój, Lila jednym słowem, jednym gestem niemalże, wtrąca ją w bagno niedowartościowania i konsekwentnie sprawia, że Elena zaczyna niszczyć siebie, swoją rodzinę, karierę... Lila staje się jej obsesją, kajdanami, a dobre słowo od niej uzyskane - najwyższą wartością. Życie Eleny to bezustanne spadanie, tyle że nawet w drodze na dno, Elena wciąż będzie walczyła o akceptację swej nieobliczalnej przyjaciółki, okrutnego i bezwzględnego autorytetu.
Ponieważ narratorka sama nie wie, co siedzi w głowie Lili - szarpiemy się razem z nią aż do ostatniej strony. Nie sposób przewidzieć, jak powieść się skończy i czy któraś z kobiet zyska opamiętanie: Lila w dręczeniu, Elena w kwestii upokarzania samej siebie. A w związku z tym, że relacje między przyjaciółkami oraz życie w Neapolu mamy opisane bardzo drobiazgowo, niemal dzień po dniu, lektura jest bezustanną huśtawką nastrojów i wymaga wielkiej cierpliwości oraz otwarcia się na zrozumienie przeróżnych, często skrajnych postaw. A przynajmniej podjęcia prób takiego zrozumienia.
Powieść - jak życie. Szokująca, zaskakująca, irytująca, w której każda kobieta odnajdzie fragment siebie.

0 komentarze :

Prześlij komentarz