poniedziałek, 5 grudnia 2016

Wołyń. Bo "Nic nie jest w porządku".

Prawie trzy godziny w kinie, potem kilka godzin nad książką. Teraz rodzi się pytanie, co czytać, co oglądać dalej? Wszystko wydaje się takie miałkie, nieważne... Mowa, oczywiście, o kwestii wołyńskiej.
Czytaniu książki Dębskiego towarzyszy potężne wzruszenie. Nie opiera się ona jedynie na opisach makabry, ale też na przedstawieniu uroków wołyńskiego życia codziennego i - być może z tego właśnie powodu - tak trudno się od niej oderwać. Poza tym, historia wołyńska jest tak sugestywna, że pragnienie "odpoczynku" traktujemy jako postawę, która nie jest w porządku. Skoro bohaterowie tego tekstu przeżyli niewyobrażalną makabrę, to i my możemy przeżyć lekturę.
Tekst kompozytora oparty jest o wieloletnie zapiski, pamiętniki i zbiory jego rodziców, którzy Krwawą Niedzielę przeżyli w oblężonym i podpalonym przez Ukraińców kościele oraz byli świadkami rzezi '43 od początku do końca. Znajdziemy tu kontekst historyczny, próbujący wyjaśnić (ale bez usprawiedliwień) istotę wołyńskiej makabry. Znajdziemy opowieści rodziny Dębskich, ich sąsiadów i krewnych. Krzesimir Dębski pisze piękną, bogatą, prostą polszczyzną, przeplatając swoje uwagi wspomnieniami Wołynian, które przywołuje z fotograficzną dokładnością. Daje świadectwo wielkiej miłości do Wołynia, pisze o jego niebywałym pięknie, wzruszająco wspomina międzyludzkie relacje, wątki krwawe przeplata prostą i piękną refleksją.
Jednym słowem: wspaniała książka, wydana przed kilkoma dniami. Polecam wszystkim, którzy nie szukają pretekstu do zapomnienia i wybielenia tamtych dni.

1 komentarz :

  1. muszę przeczytać - dużo wiem o tych trudnych czasach ale tego typu opowieść oparta na wspomnieniach rodziców to zupełnie coś innego - dziękuję za inspirację Dancia

    OdpowiedzUsuń